Mieszkanie w familoku — jak sprzątać stare drewniane podłogi i wysokie okna
Familok to nie jest mniejszy blok. Grube ceglane mury, sufity powyżej trzech metrów, oryginalne drewniane podłogi i okna skrzynkowe sprawiają, że mieszkanie o powierzchni 60 m² wymaga tam nawet o godzinę więcej pracy niż taki sam metraż w wielkiej płycie.
Drewniana podłoga: mniej wody, nie więcej
Najczęstszy błąd przy starych podłogach to mycie mokrą szmatą. Deska i klepka są ułożone na styk, a między nimi są szczeliny — woda wchodzi w nie, podnosi włókno i po kilku takich myciach krawędzie desek robią się szorstkie i zaczynają zbierać brud.
Prawidłowo: dobrze wyżęta ściereczka, mycie wzdłuż słojów, natychmiastowe wycieranie do sucha. Środek dobiera się do wykończenia — inny do lakieru, inny do oleju i wosku. Przy podłodze olejowanej detergenty alkaliczne zdejmują warstwę oleju i drewno zaczyna chłonąć wodę.
Szczeliny między deskami to osobna praca. Zbiera się w nich pył, a w familokach także sadza z czasów, gdy ogrzewano węglem — i wychodzi ona dopiero przy odkurzaniu wąską ssawką, nie przy myciu.
Okno skrzynkowe to dwa okna
W familokach i kamienicach często zostały okna skrzynkowe: dwie ramy osadzone w jednej ościeżnicy, czyli cztery powierzchnie szkła zamiast dwóch. Do tego dochodzi przestrzeń między ramami, w której osiada kurz i owady.
Praktycznie oznacza to, że umycie takiego okna trwa mniej więcej dwa razy dłużej niż zwykłego. U nas cena za okno jest ta sama — 40 zł — ale planujemy na nie więcej czasu i mówimy o tym przy ustalaniu terminu, żeby nie okazało się, że wizyta kończy się później, niż zakładano.
Wysokie okna mają jeszcze jedną konsekwencję: górna część jest poza zasięgiem ręki. Pracujemy drążkiem teleskopowym od środka; na drabinie przy oknie nie stajemy.
Wysokie sufity i to, co się z nimi wiąże
Sufitów nie myjemy — przy starych tynkach woda zostawia zacieki, których nie da się cofnąć. Odkurzamy natomiast pajęczyny i kurz z górnych krawędzi ścian, karniszy i szaf, bo przy trzech metrach zbiera się tam znacznie więcej niż w bloku.
Sztukaterii i gzymsów, jeśli są, dotykamy tylko na sucho. To element, który łatwo uszkodzić, a naprawa jest droższa niż całe sprzątanie.
Brak windy i wejście od podwórza
W większości familoków windy nie ma. Sprzęt wnosimy po schodach, więc na trzecie i czwarte piętro dochodzi kilkanaście minut — ceny to nie zmienia, ale wpływa na to, o której kończymy.
Druga rzecz: w wielu budynkach wejście do klatki jest od podwórza, a nie od ulicy. Jedno zdanie w uwagach do zamówienia, którędy wejść, oszczędza kwadrans szukania.
Układ mieszkania, który zmienia sposób pracy
Familoki budowano bez przedpokoju w dzisiejszym rozumieniu. Wejście prowadzi często wprost do kuchni, a pokoje bywają przechodnie — nie ma korytarza, który oddzielałby strefę brudną od reszty mieszkania.
To ma praktyczną konsekwencję przy sprzątaniu: kolejność od najdalszego pomieszczenia do wyjścia przestaje działać tak jak w bloku, bo wyjście jest w środku układu. Pracuje się wtedy odwrotnie — od kuchni w głąb, a podłogę w kuchni myje się dwa razy: raz w trakcie, raz na końcu.
Druga rzecz to piwnica. W starej zabudowie robotniczej prawie każde mieszkanie ma przypisaną komórkę, często z osobnym wejściem z podwórza. Piwnice i komórki nie wchodzą w standardowy zakres, ale dokładamy je jako osobną pozycję rozliczaną godzinowo.
Trzecia: w części familoków zachowały się piece kaflowe, także te nieużywane. Nie czyścimy ich wnętrza ani przewodów — z zewnątrz odkurzamy i przecieramy kafle na wilgotno, bez detergentów, które zostawiają na glazurze matowe smugi.
Gdzie to dotyczy najbardziej
Najwięcej starej zabudowy robotniczej zostało w Załężu, Szopienicach i Dębie, a poza Katowicami w Bytomiu i Zabrzu. Osobny przypadek to Nikiszowiec, gdzie zabudowa jest zabytkowa i objęta ochroną konserwatorską — tam dochodzi jeszcze ograniczenie w tym, co wolno robić z elewacją i stolarką.
W wielu z tych mieszkań trwa rewitalizacja, więc obok siebie trafiają się lokale nieremontowane od dekad i takie tydzień po odbiorze. To dwie zupełnie różne prace: w pierwszym wypadku sadza i osad z lat, w drugim pył budowlany w szczelinach nowych podłóg.
Zakres sprzątania generalnego i ceny wszystkich usług są w cenniku.
Najczęstsze pytania
Czy sprzątanie w familoku kosztuje więcej?
Cena za pomieszczenia jest ta sama co wszędzie: pokój 45 zł, kuchnia 70 zł, łazienka 45 zł. Jeżeli standardowy czas nie wystarcza, uprzedzamy przed rozpoczęciem i dokładamy godzinę za 50 zł — nigdy po fakcie.
Czym myjecie drewnianą podłogę?
Środkiem dobranym do wykończenia i minimalną ilością wody. Jeżeli wiesz, czy podłoga jest lakierowana, olejowana czy woskowana, napisz o tym przy zamówieniu.
Czy umyjecie okno skrzynkowe z obu ram?
Tak, razem z przestrzenią między ramami, jeśli da się ją otworzyć. Cena jest taka sama jak za zwykłe okno.
Czy da się usunąć ślady po ogrzewaniu węglowym?
Osad zza listew i ze szczelin podłóg wychodzi przy sprzątaniu generalnym. Przy zwykłej wizycie nie sięgamy tak głęboko.
Czy sprzątacie piwnice i komórki?
Tak, ale jako osobną pozycję rozliczaną godzinowo — w standardowy zakres nie wchodzą. Zwykle zajmuje to godzinę albo dwie; wspomnij o tym przy zamówieniu, żebyśmy zaplanowali czas.
Czy brak windy zmienia cenę?
Nie. Wydłuża tylko wniesienie sprzętu, co uwzględniamy w planowaniu terminu, a nie w rachunku. Przy czwartym piętrze warto jednak założyć, że wizyta skończy się kwadrans później.
Czy czyścicie piece kaflowe?
Tylko z zewnątrz i tylko na wilgotno, bez detergentów. Wnętrza ani przewodów kominowych nie dotykamy — to praca dla kominiarza.
Czy da się umyć okno z zewnątrz na wyższym piętrze?
Tylko te strony, do których da się bezpiecznie sięgnąć od środka. Przy oknach skrzynkowych otwierających się do wewnątrz jest to zwykle możliwe; przy nieuchylnych — nie, i mówimy o tym przed zamówieniem.